dzięki za dobry wieczór w spinhxowym ogródku, takie akcje są spoko, przypominają mi, że mamy z kim pogadać, przed kim się wyżalić i z kim pożartować. (ZAMKNĄĆ RYJE!!! KTOŚ MI KRZYCZY POD BALKONEM teraaa, i sie skupić nie mogę, rzucę w nich jajem zaraz Hue hue), powinnismy robić to częściej spotykać się w swoim gronie i gadać, gadać i gadać, otwierać się na siebie, i poruszać trudne tematy, zauważyliście kiedyś wiekszość czasu spędzalismy na podwórku rozmawiając, teraz jest dziwna faza komputerowa, że ludzie siedzą i napierdalają w gierki(no oprócz SPLINTER CELL-a), a później wychodza do ludzi i są jacyś tacy zamknięci w towarzystwie, chcą tylko wrócić do siebie do domu. Chciałbym żebyśmy byli dla siebie przyjaciółmi zawsze, i wtedy kurde jak jest zły dzień i jak jest dobry, ja osobiście mam tak, że nie lubie się dzielić baardzo negatywnymi bliskimi rzeczami ktore mnie bolą, choć ważne jest i czuję, że powiniennem o tym gadać, chciałbym zebysmy wszyscy w swoim gronie dzielili się wzystkimi emocjami, zebysmy nie robili ludzi MASEK.
Pokłóciłem się właśnie jakby to Sznucy napisał "niemiłosiernie" z moją mamą, i teraz jak to jest, że najbardziej i najłatwiej to Cię wkurwiają bliscy? bo jak to wytlumaczyc ze z nikim sie nie kłóce, a jak juz sie kloce to to sobie fajnie zalatwimy i wytlumaczmy, a z moja mama to jest tak, że ja probuje tlumaczyc, a matka wali złośliwość, i tak wkółko, ja sie wkurwiam na złośliwośc, a matka mówi, że sie denerwuje o nic, że ta cała sprawa jest jakaś wybujała, PRZEJEBANE bo dzisiaj się pokłóciłem o to, że mam mase spraw do zrobienia jutro! a matka zrozumiala to tak, ze tyle mam spraw ze sie nie spakuje, i poszła złośliwość, TO SIE NIE PAKUJ hahah reszta jutro BO MATKA WYŁĄCZA NETA TAAAAK?
O bez kitu, mam chujowe wrażenie, że powiniennem być w Warszawie teraz, śmigać z wami chłopaki, trenować w Żabieńcu i śmigać po balach lecz nie alkoholowych tylko karnawałowych :) Proszę o pocieszenie, jeszcze zdąże, i kurwa ktoś mi zyczył miłego wyjazdu lamusy ? ale z was przyjaciele, śWIETNIE!! :)
janos 2009-09-04 00:26:42 skomentuj (1)
elo najebka jest dobra, a bycie trzezwym jest zle
elo, jak jestem trzezwy to zamulam a jak jestem najebaany to jest fajna impreza pamietajcie kochani, pijcie na umor i bawcie sie dobrze, i nie zamulajcie bo synonim zamulacza znaczy abstynent!! na zawsze, to jest najwazniejszaa notka na moim blogu od czasu pierwszej notki!
janos 2009-08-15 06:45:53 skomentuj (3)
Rozprawa
Nie ma ścieżki, żadna droga nie jest dobra, myślałem, że cel to doskonalenie, nic bardziej mylnego zginąłem w gąszczu wyzwań. Tym razem miałem dać radę, znowu ten sam błąd, znowu...Bycie super facetem? Nie! To co jednego dnia wydaję się być jedyną prawdą, drugiego jest ułudą, tysiące myśli, za dużo, za dużo. Widzisz tylko to co jest na zewnątrz, nie prawdę, myślisz, że sprawiają mi przyjemność porażki i smutki? NIE! Robię dobrą minę do złej gry. Pieprzony fałsz, oduczamy się płakać, słuchać rdzenia, co da mi zadowolenie? Walka emocji, raz szczęśliwy pięć minut później smutny, gdzie stabilność? Apatia i bierność! Brak akceptacji. Kiedyś było lepiej? Pułapka czasu? Kiedyś z tym walczyłem... dajcie mi prawdziwą zimę, nie jesień! Będzie lepiej? Miłość da mi szczęście? Internet to dla nas jedyna przyjemność, po co to k.... czytasz? spędź wieczór z ludźmi, kiedyś obudzisz się bez przyjaciół. Błogosławieństwo? Przekleństwo! Lepiej nic nie wiedzieć, słodka niewiedza i te niedopowiedziane słówka.
janos 2008-12-03 23:20:34 skomentuj (1)
ale jestem wściekły
Moja zasada która napędzała mnie ostatnimi czasu, że nie piję poszła się jebać na głupiej imprezie, uległem wpływowi otoczenia pierwszy raz od 3 miesięcy, na dodatek zrobiłem to przy Magdzie której pierdoliłem, że nie piję dobre 20 minut. Ile warte są nasze słowa? NIC. W poprzednim tygodniu prawię nie zakończyłem mojej znajomości z nauczycielą angielskiego z powodu głupich smsów i wielkiego nieporozumienia. Czas przerzucić się ponownie na dzwonienie. Quattro, Joker i Reservat śmierdzą buractwem i dresiarstwem, gdzie można dostać po japie. Naukę systematycznię zawalam, w miłość się nie angażuję bo nie chcę być zraniony. W piłe nie gram, bo nie ma z kim, nie ma gdzie i nie ma kiedy, podryw leży bo excusy męczą. Może się wydawać, że jestem całkowicie rozbity, nic bardziej mylnego, czuję się świetnie i chyba wróce do pisania, za oknem śnieg który dodaję mi energii, bo to znaczy, że jesień już za nami, i te pieprzone ciemności oraz deszcz się kończą, po za tym coraz bliżej lato, oglądam ciekawe filmy, czytam książki, imprezuje i lenie się, dużo rozmawiam z mamą, regularnie jem Burgera, więc jak widać jest jeszcze parę rzeczy które napełniają mnie niekończącym się kurwa optymizmem, mam pieprzone przeświadczenie, że przez ten miesiąc będę miał jakiś pozytywny przełom w życiu, to uczucie towarzyszy mi już od dwóch tygodni. Amen!
Edit kurwa:
Czeka mnie jeszcze 100h godzin kursów na webmastera, ale po tym będzie $$$$ i żegnaj praca typu: Almi Decor.
Frank Bauman zainspirowała mnie odnośnie" szkoły reklamy " na Szolcu, zapiszę się tam niezwłocznie po webmaster course.
Jegomość Jey Key I 23:40:10
Wiesz na co licze? Na dobry wyjazd bez narzekania,, mimo mozliwości braku imprez i mimo możliwej gorszej pogody, na picie, ale nie codziennie i nie na umor, na taniec, na spacery i na plaze!
Jegomość Jey Key I 23:40:14
i na dobry kebab
Kuba D 23:40:41
no dokładnie
janos 2008-08-09 00:27:49 skomentuj (3)
If you want it so badly,Then why don't you say so, lady.
SMS do AdamKLASA godzina 02:23
Odczytasz to rano, ale wiedz, że nie mogę zasnąc z podniecenia, rozegrałem w głowie tysiące nowych scenariuszy i podejsc, cudownie jest realizować swoje marzenia.
No więc dotarłem do kresu samopoznania, przez dwa miesiące dowiedziałem się bardzo dużo o sobie, właściwie to przez cały ten okres licząc od końca wakacji, ach te nieprzespane noce. Przedewszystkim rozwiązałem wiele sytuacji ze swojej przeszłości, które mnie dręczyły. Wiem też jak chce żyć, i jak to ma wyglądać(tzn nie do końca, nadal nie wiem co chce w życiu robić), ważne jest aby sobą, działać w zgodzie z własnym sumieniem, Staram się doceniać chwilę, wyłączać krążące nieważne myśli(siedząc wieczorem na ławce przed SGGW), cieszyć się z tego co mam, bo inni tego nie posiedli(patrz dzieci z Afryki). Próbuję, też nie wywyższać się, ani nie mieszać z błotem, powoli buduję wartościowość w swoich oczach. Tworzę nowe schematy myślowe, innaczej podchodzę do różnych rzeczy. Szczególnie ciesze się ze zmiany podejścia do piłki nożnej, myśle, że to nowe świeże spojrzenie które właściwie kiedyś miałem, ale zatraciłem powinno dodać mi sił. Nadal boję się popełniać błędy, ale już o tym wiem, i zastanawiam się nad specjalną misją która przekonała by mnie, że to nic takiego strasznego. Staram się poszerzać swoją strefę komfortu i robię dziwne, różne rzeczy( nie pytajcie, wtajemniczeni wiedzą ocb), i to jest tak dziwne, że czasami jestem w stanie rozmawiać z w gruncie rzeczy obcymi mi osobami na całkowitym luzie i gadać o różnych tematach, a innym razem ze znajomymi zdarza mi się milczeć i nie uczestniczyć w dyskusji, stanąć z boku, odpalić Vanesse Carlotn A Thousand Miles. Cóż to jest życie, nie jesteśmy postaciami gry, nie wszystko jest idealne, nie wszystko dostaje się odrazu itp. Zacząłem się troszkę uczyć, ale tylko troszeczkę :D, w sumie ostatnio mnie to nawet jara, "zabijam tym czas". Szukam pracy i miłości i więzi emocjonalnej(jak w gimnazjum do którego nas nie wpuszczają " mam psa i brata " ), coś tam dłubię na komputerze z mamą, leczę kontuzję kostki. Ciekawie się zapowiada, zobaczymy co przyniesie jutro, może jeszcze coś napiszę, teraz ide spać.
Zadziwia mnie tempo zmian w moim życiu. Przyzwyczajam się już troche bardziej do czegoś, do studiów, do sytuacji do obowiązków, zapuszczam korzenie, po czym przychodzi nagła fala i wszystko zmiata, ale to dziwne uczucie !!! Myśle jednak, że trzeba się temu poddać. Coraz bardziej dojrzewa we mnie decyzja aby rzucić te studia w diabły. Nie chce być technologiem żywności, nie chce pracować w fabryce, albo wogóle nie pracować, bo słyszałem, że technolodzy mają problem z złapaniem jakiejś posady. Chcę studiować na AWFie, Wychowanie Fizyczne. Myślę, że nie jest to podświadoma ucieczka przed sesją czy też przed trudnościami jakimi niesie za sobą życię. Boję się jednak, że mogą mnie nie przyjąć z racji na moje ucho(nie wolno mieć niedosłuchu) jak i serca. No nic pożyjemy zobaczymy.
Co wtedy jak nie przyjmą? Nie wiem! Zobaczymy co przyniesie los? EWS(edukacja w sporcie)? Narazie jestem dobrej myśli.
janos 2008-01-13 22:44:12 skomentuj (1)
Jesienne fobie Pitting mode on
Rewolucja. Bo tak można nazwać okres w którym teraz się znajduje. Wszystko stanęło na głowię. Nawet godziny rozpoczęcia na które chodzę na uczelnie. Zupełnie zmieniony plan nie służy rozszerzaniu kontaktów towarzyskich...
Nie mogę złapać pewności siebie.
Na SGGW cały czas się dołuję moją niewiedzą z przedmiotów ścisłych. Walczę i uczę się (nie jak w przypadku matury :D ) codziennie, ale rezultat jest taki, że przychodzę na kolokwium, i znam odpowiedź tylko na jedno pytanie :O Wkładam w to dużo czasu, siły i emocji, a nie widzę zysku. Bywają chwilę, że zastanawiam się(ucząc się fizyki) co ja tu robię? Czy aby na pewno wybrałem dobry kierunek? Mimo, że uczę się mam wrażenie, że nic nie wiem :/ I tak wzrasta moje napięcie zzzzzz
Jak by tego było mało, co i rusz atakują mnie jakieś małe przypadłości, a to ból kolana, a to stawy skokowe, a to kręgosłup który rzekomo miał działać po sanatorium. No a w tej chwili jest kaszel który nie chce mnie opuścić od 3 tygodni.
Dochodzą do tego również, pozostałe czynności którym poświęcam sie w czasie wolnym. Wkładam w nie dużo serca, zdrowia i czasu. A satysfakcji z tych czynności mało. Dlatego zastanawiam się nad zakończeniem co niektórych długich epizodów mojego życia, ale to niesie za sobą zalety i wady, może sobie zrobię przerwę i zobaczę jak będzie?!
Dołowanie, dołowanie, stres, stres.
Dziwi mnie to, że inni tak nie podchodzą do tego wszystkiego, może jestem wyjątkowy :D
Więc siedząc sobie tak w domu przed komputerem wpadłem na to, iż należy troszkę zmienić niektóre rzeczy, aby żyło mi się łatwiej i przyjemniej. Noszę się z różnymi zamiarami które zamierzam powolutku realizować, nawet założyłem sobie w tym celu dziennik.
Och, ależ mną targają sprzeczne emocję. Bo gdy już postanawiam coś zmienić, i robię coś w tym kierunku to stara część mnie, reaguje na te zmiany jak na chorobę, i nie pozwala mi ich dokończyć.
Chcę być po prostu ultra pewny siebie i szczęśliwy.
Zmiany, zmiany, zmiany. Tyleż jest wad co i zalet tychże.
"Bardziej żyjemy naszymi pragnieniami niż naszymi czynami"
Taki mały zlepeczek, brak spójności, bo i moje myśli takie aktualnie są. janos 2007-10-28 00:18:03 skomentuj (6)